KUPAmięci. Dialogi z młodzianem

Droga nasza blogerka Basia stworzyła kiedyś wpis (o, ten), który dał mi asumpt, czy wręcz porządnego kopa do zaopatrzenia się w notatniczek, z pietyzem ku temu celowi wybrany w lokalnym papierniczym. W nimże to, z założenia, zapisywać mam co mądrzejsze, bądź śmieszniejsze wypowiedzi Damacjusza. Nie ma tam w sumie zabawnych jego słówek, gdyż takie nie … Czytaj dalej KUPAmięci. Dialogi z młodzianem

Reklamy

Dialog, czy też monolog

Idziemy sobie brzegiem jeziora, idziemy raźno, bo obie tak lubimy, spowalniane tylko sporadycznym marudzeniem towarzyszącego nam szczenięcia, kiedy daje znać, że już pora wziąć je na ręce oraz znów puścić luzem. Jezioro faluje, puszcza nam po twarzach zajączki ze światła załamującego się w delikatnych falach. Las puchnie od śpiewu ptaków, odurza zapachem kwitnących bzów, szelestem … Czytaj dalej Dialog, czy też monolog

Share Week 2019

- Dalej, dalej, bo nie zdążymy! - machnęła ponaglająco ręką siedząca w pierwszym rzędzie widowni Czarna Pantera. Żeby nie było najmniejszych wątpliwości co do tego, że jest tutaj WAŻNĄ personą, zajęła aż dwa rozkładane krzesełka. No rzeczywiście, coraz mniej czasu zostało. A z moim obecnym, prawda, refleksem, to jeszcze w istocie mogę przespać ostateczny termin. … Czytaj dalej Share Week 2019

Wieczorne poważne rozmowy z dwulatkiem

Damacjusz leży zakopany w pluszakach po uszy i domaga się rzetelnego usypiania od tatusia. Z racji obecnego etapu Damacjuszowego rozwoju usypianie owo rozwija się w ciąg dialogów. - Tata, połóż się tu z nami! - mówi młodzian, gdyż ja leżę, całkiem udanie pozorując zasypianie, na swym łóżku usytuowanym koło Damacjuszowego. - Teraz nie mogę, kochanie, … Czytaj dalej Wieczorne poważne rozmowy z dwulatkiem

A Ty za co ją winisz?

Winię cię za poczucie niespełnienia, za marnotrawienie talentów, za sprzeniewierzanie się swoim marzeniom. Winię cię za nerwowość, za stres i ciągłe poczucie niewyspania. Winię cię za otyłość brzuszną, powracającą jak cholerny bumerang ilekroć razem romansujemy. Winię cię za uporczywe osłabianie kolan oraz wiecznie narastający ból kręgosłupa. Winię cię za brak czasu dla najważniejszych. I winię … Czytaj dalej A Ty za co ją winisz?

Kupa frajdy

Starałam się wejść na palcach, cicho, bezszelestnie, jak mysz spod miotły. W sumie nie wiem dlaczego, poniewczasie oświeciła mnie jaskrawa jarzeniówka myśli nagłej, że trochę to było bez sensu. Delikatnie, jakby framuga miała zaraz rozpaść się w drzazgi, zamknęłam za sobą drzwi i łaskawie pozwoliłam swoim oczom przyzwyczaić się do panującego w pomieszczeniu półmroku. Niech … Czytaj dalej Kupa frajdy

Śmierć ideału. Hipotetyczna.

Przychodzi do mnie taka zupełnie obca kobieta i mówi z pewnym wyrzutem: - Miałam nadzieję, że opisze pani swoją śmierć.Zmroziło mnie. Swoją śmierć? Miała nadzieję? Co jej ją dało? A czy, proszę pani, starczy, jak opiszę powolną hipotetyczną agonię hipotetycznego związku? Lub coś hipotetycznie w tych klimatach? Matylda strzepnęła z rękawa wyimaginowane drobiny kurzu, zerkając … Czytaj dalej Śmierć ideału. Hipotetyczna.

„Piórko” 2018 Biedronki

Zdałam sobie niedawno sprawęiż w konkursie Biedronki na książkę dla dzieci, o wdzięcznej nazwie "Piórko", brałam udział już pięciokrotnie. Trzykrotnie stając w szranki konkurencji dla ilustratorów oraz dwukrotnie w etapie pierwszym, dla autorów tekstów bajek. Przy czym w tym roku, mimo ogólnej, jak ja sama postrzegam mijający mi rok dwa tysiące osiemnasty, degrengolady (no, zawodowej), … Czytaj dalej „Piórko” 2018 Biedronki

Starsza pani z ogrodu zoologicznego

Wśród gałęzi otaczających placyk rozłożystych klonów hulał zimny wiatr. Był to jeden z tych listopadowych dni, które dobitnie uzmysławiają rychłe nadejście zimy. Prawda, śniegiem sypało dotąd jak na lekarstwo, ale już takie rzeczy się zdarzały, więc nikt specjalnie nie dostrzegał w tym jakiejś niepokojącej anomalii. Przynajmniej nikt z osób dorosłych. Asia siedziała z naburmuszoną miną … Czytaj dalej Starsza pani z ogrodu zoologicznego

Lot herme(neu)tyczny

– Yhym – odchrząknęła Ruda, stając przy krawędzi przepaści. – Proszę o uwagę, o maksymalne skupienie połączeń nerwowych, bo oto – zawiesiła teatralnie głos – chciałam coś państwu n-a-p-i-s-a-ć. Nim jednak doszło do tego wiekopomnego wydarzenia, zerwał się wiatr okropeczny, czkawką dychawiczną odbijający się o ściany kanionu. Ruda rozpostarła ręce, zamachała nimi majestatycznie, jak orzeł … Czytaj dalej Lot herme(neu)tyczny

Vaquitas vaquitatum… Zanim umrze ostatni.

Meksykańskie słońce prażyło niemiłosiernie. Aż nie sposób było cieszyć się delikatnym chybotaniem łodzi, skaczącej z wesołym chlupotem na lazurowych falach Zatoki Kalifornijskiej. Miguel mruczał coś pod nosem krzątając się po pokładzie, pozornie bez ładu i składu, choć doskonale zdawała sobie sprawę, że wszystkie jego ruchy są dokładnie obliczone i celowe. Tak długo pływał na tym … Czytaj dalej Vaquitas vaquitatum… Zanim umrze ostatni.

Powstanie Groniemira

- Co to? - Matylda, Czarna Pantera oraz nieoczekiwanie po długiej przerwie przybyły Gabriel pochylili się nad kartką papieru. Rozalynd poprawiła się na krześle, co wyglądało trochę jakby mebel ów niewinny w jakiś przykry sposób dokuczał jej pośladkom. Zająwszy wreszcie znośną pozycję, wygładziła położony chwilę temu ku zdumieniu wzmiankowanego gremium papier. Zerknęła przy tym nań … Czytaj dalej Powstanie Groniemira

Urywki z żywota jej wysokości

I stało się tak ("... jak gdyby nigdy nic nie było" - dośpiewuje mi się samo w myślach, na kształt już odruchu warunkowego), że wysiadł mi narząd dość istotny w codziennym funkcjonowaniu, to jest prawa ręka. Choć oddać trzeba sprawiedliwość pozostałym narządom, że jednak większość z nich jest bardzo potrzebna, o czym oczywiście przekonujemy się … Czytaj dalej Urywki z żywota jej wysokości