Ciąża to (nie)CHOROBA

Rozalynd rozparła się na mentalnym swym szezlongu, wyciągnęła nogi daleko przed siebie. Mebel ten zacny pozwalał jej na taki zabieg, choć nogi miała iście długie, jak antylopa gnu, czy inne okapi. Pozwoliła, by Matylda napełniła jej kieliszek wybornością malibu (z pozdrowieniami dla Seeker, która była łaskawa przypomnieć mi, wygłodniałej już nieco alkoholu, o czymś tak … Czytaj dalej Ciąża to (nie)CHOROBA

Czarno. Biało. Mleczno.

Są tacy, którzy uważają, że to obrzydliwe.Są tacy, którzy nie życzą sobie oglądać tego w przestrzeni publicznej. Albo nawet oglądać w ogóle, gdziekolwiek.Są tacy, którzy najchętniej zamknęliby taką delikwentkę w domu, żeby nie narzucała się ze swoim bezeceńskim procederem porządnym obywatelom.Są tacy, którzy choć wiedzę w temacie mają minimalną, albo przestarzałą, albo wypaczoną przez narosłe … Czytaj dalej Czarno. Biało. Mleczno.

Tornado watching

Wieczorem dnia przedwczorajszego, w zasadzie to bardziej już nocą - według rachuby przeciętnego człowieka, choć dla tej części określanej wdzięcznym mianem sów, do jakiej swoją osobę, mimo dorobienia się pociechy, wciąż jeszcze zaliczam, to był ewidentnie wczesny wieczór - nadeszła burza. Ot burza, powiedzieć kusi, nic szczególnego. Pogrzmi, pobłyska, popada, od wielkiego dzwonu i powieje … Czytaj dalej Tornado watching

blogi szum

Damacjuszu. Powiedzmy sobie szczerze. Gdybym wiedziała, że ta krótka Twoja drzemka będzie tak długo trwała, to zamiast li jedynie czytać, wzięłabym się pewnikiem za pisanie. Ale nie wiedziałam. Zapuściłam się więc w mroczne odmęty internetu, dryfując zarówno przez rafy kolorowe i bajeczne, jak i przez szlam, kał, żyburę. Doznałam nawet rzeczy niezwykłej, bo swoistego cofnięcia … Czytaj dalej blogi szum

O czarnych porzeczkach na macierzyńskim

Czarna Pantera, z - jakżeby inaczej - czarnym marsem na czole, zasiadła nad nieskalaną bielą papieru. Takie są najstraszniejsze i najbardziej ponętne zarazem. Zagrało zaraz na niej ażurowe od zwieszających się nad stołem winorośli światło; rozbłysła kusząco i onieśmielająco jednocześnie. - Psia dupa - westchnęła Czarna Pantera, gdy tylko poczuła na przedramieniu delikatny pocałunek ciepła … Czytaj dalej O czarnych porzeczkach na macierzyńskim

Wieczorne dylematy z Piórkiem w tle

- Wykopyrtłaś się? - zaskrzeczała jakże spostrzegawczo dziewczynka w typie Matyldy (na pewno nie była to bowiem Matylda, gdyż Matylda zwyczajnie nie skrzeczy. No nie i już.) - To otrzep kolanka i dyrdaj dalej!Niezwykle prawdziwym było to przekonanie, jednakże ja sama, rysując sobie takowe, przekonać się nim nie mogłam. Po części, tłumaczę to sobie, całą … Czytaj dalej Wieczorne dylematy z Piórkiem w tle

Boj-ę żłobkowe

Czarna Pantera spojrzała spode łba na odpicowaną do bólu arystokratycznych kocich gałek ocznych Matyldę. Przyznać musiała w duchu, iż ta wyglądała oszałamiająco w dopasowanej krwistoczerwonej sukni, z delikatną koronką na plecach, rozkloszowującą się bufiasto poniżej wciętej linii talii. Oszałamiająco JAK ZAWSZE, wypada dodać z kronikarskiej dokładności. Szał szałem, sama jednak ubrana w skromny szary dres … Czytaj dalej Boj-ę żłobkowe

Empatyczny brak empatii, czyli coś na kształt…

Kilka dni wstecz. Pogrzeb ojca chrzestnego Czarnej Pantery. Mnóstwo ludzi, na czarno, na szarokolorowo, na posępnie. Artyści, muzycy, rodzina, dalsi i bliżsi znajomi. Jeden z pierwszych ciepłych dni tej wiosny. - Chcieliśmy Jego i Ciocię zaprosić do nas jak się zrobi ładnie. Jeszcze nie byli u nas, odkąd kupiliśmy dom - mówi Czarna Pantera ze … Czytaj dalej Empatyczny brak empatii, czyli coś na kształt…