Dlaczego oburza nas cross-dressing?

Burza w komentarzach

Jakiś czas temu u Basi na blogu pojawił się mimochodem (gdyż nie był to wątek główny w jej tekście) temat cross-dressingu. Swoimi przemyśleniami po lekturze komentarzy pod jej postem chcę podzielić się w tym wpisie. Po pierwsze dlatego, iż są one zbyt obszerne, by dodawać je w formie odpowiedzi na post Basi. A po drugie uważam temat za bardzo istotny i godny szerszego oddźwięku. No to… jedziemy!

Niebieski dla chłopca, różowy dla dziewczynki. A dlaczego nie na odwrót?

Okazało się bowiem, że wiele osób, które nie mają, a przynajmniej tak deklarują, żadnego problemu z homoseksualistami, było oburzonych samym pomysłem, by mężczyzna mógł chodzić w sukienkach. Szczerze mówiąc nie bardzo to rozumiem. Co nam przeszkadza, że ktoś ubiera się tak a nie inaczej, zwłaszcza jeśli kwestia owa dotyczy jego alkowy?

Jak wiecie, sama mam dwóch małych synków, i staram się wychować ich tak, żeby wiedzieli że mogą być, kim tylko chcą. Na razie sprowadza się to przede wszystkim do dawania wolności co do wyboru preferowanej zabawy. Chcesz bawić się autami? Super, świetnie, nie ma sprawy. Wolisz lalki? Również nie ma sprawy. Tak naprawdę nie ma znaczenia czy wolisz kolor niebieski, czy różowy. Czy wolisz bawić się w rycerzy, czy w kawkę u cioci Kloci. Czy wolisz puzzle z „Psim Patrolem”, czy z „Krainą Lodu”. Czy chcesz bym nazywała cię liskiem Luckiem, czy sową Zosią. Tak długo, jak nie krzywdzi to innych, to co robisz/wybierasz jest ok, o ile ty czujesz się z tym dobrze.

Pojawiła się też przy okazji kwestia fetyszy. I argumenty, że czym innym jest chęć wylizania komuś stóp, a czymś innym, w domyśle o wiele bardziej zdrożnym, potrzeba, by kochana osoba widziała nas w sukience. Dla mnie to akurat zagadnienie pozostaje raczej kwestią osobniczych upodobań, na zasadzie de gustibus non est disputandum, o gustach się nie dyskutuje. I tyle. Jak to, czy wolisz rosół, czy pomidorówkę. Czy wyżej cenisz Picassa, czy Rembrandta. Dlaczego, sama preferując jedno, mam potępiać, obśmiewać fanów drugiego?

Facet w sukience – skandal?

Mówimy o równouprawnieniu. Kobiety chodzą w spodniach, garniturach, ubrane w ciuchy, które jeszcze nie tak dawno były uważane za domenę mężczyzn. A jednocześnie chcemy „męskich” mężczyzn. Ale co to znaczy „męski”? Czy to ten, który wraca z pracy, bierze gazetę do ręki i czeka aż żona postawi mu gotowy obiad przed nosem? Czy męski to ten zlany potem mięśniak, który udaje przed sobą i przed światem, że jedyną emocją, którą on zna jest słuszny gniew? Wpierw uważamy, że to przesada, by chłopcy bawili się wózkami, by przewijali lalki i udawali, że je karmią. A potem dziwimy się, że dorośli ojcowie nie angażują się w opiekę nad swoimi dziećmi. Że oczekują, że to ich żona zajmie się domem i wychowywaniem ich latorośli. Ich wspólnymi, przecież. Czy nie widzicie w tym jakiejś sprzeczności?

A ubrania? Czymże są ubrania? Dlaczego chcemy komukolwiek narzucać jakiś dresscode w jego prywatnym życiu, a tym bardziej – w zaciszu jego domowych pieleszy? Zaczynamy od: chłopcu daj niebieski prosty bodziak bez ozdobników, a dziewczynce różowy, z fikuśną falbanką. A kończymy na: Ty nie noś sukienek, ty zakładaj stanik. Ty depiluj nogi i pachy, a ty, broń boże, tego nie rób.

Czujecie absurd? Gdzie w tym wszystkim jest człowieczeństwo? Dobre serce, rozsądek, etyczne zachowania względem innych? Czy jako ludzi definiuje nas to, w co się ubieramy? Jaką zupę – wracając do wcześniej zastosowanej metafory – wolimy?


PS. Już po napisaniu tego tekstu zajrzałam, co w sumie na ten temat ma do powiedzenia moja guru od spraw związanych z płcią i seksualnością, Kasia Koczułap, na swoim Instagramie (@kasia_coztymseksem). I wszystkich chcących wchodzić ze mną w polemikę pt. „ale ubieranie chłopców w sukienki może ich zaburzyć” odsyłam w tym miejscu do jej zapisanego w relacjach wyróżnionych stories „Sukienka”. Warto.

16 myśli na temat “Dlaczego oburza nas cross-dressing?

  1. Też od razu pomyślałam o sobie, że często chodzę w spodniach a nie w sukienkach i nikt mi nie dokucza. I chyba nie w tym problem, że ktoś lubi przebieranki, ma inną orientację seksualną, że ktoś lubi, jak mu się susia do ust (doświadczyłam w małżeństwie złotego deszczu i wiem o czym mówię) itd itd, tylko, że o tym należy powiedzieć kochanej osobie przed ślubem. I dogadać się a nie zmuszać. Mój niby mnie nie zmuszał tylko prosił, ale jak nie zrobiłam tego cudowania to mieliśmy ciche dni. Jak ona odniesie się do tego to zależy na ile umie, potrafi i widzi sens takiego działania. Ja ponieważ to już był mój mąż i chciałam, jak najlepiej dla naszego związku brałam czynny udział w tym złotym deszczu, ale tylko ja wiem, jak ciężko mi to przychodziło. Kiedy widziałam, że on rozkłada ręcznik kąpielowy na łóżko już wiedziałam że ma ochotę, abym kucnęła nad nim i sikał mu do ust. Nie mogłam na początku tego fizycznie zrobić , miałam jakąś blokadę, że nie sika się byle gdzie, a co dopiero mężowi do buzi. Później nauczyłam się jak radzić sobie. Kiedy rano wychodził do pracy i mówił że wieczorem mamy „deszczyk”, to od południa trzymałam mocz, starałam się nie siusiać, bo mając go bardzo dużo w pęcherzu łatwiej mi było zacząć sikanie. Nigdy nie sądziłam, że na forum poruszę ten temat. Robię to dzisiaj tylko po to, aby pokazać dobitnie, że są rzeczy ważne i nieważne np. -„kochanie mam taki a taki fetysz i chciałbym abyś czynnie w nim uczestniczyła” To jest ważne , a nieważne – „kochanie lubię gołąbki, ale tylko w sosie śmietanowym, a nie pomidorowym. Moja ukochana koleżanka ma córkę lesbijkę, a raczej bi. Ani do końca hetero, ani do końca homo. Najmilszą dziewczynę na świecie, bardzo ją lubię. Co ona winna komu że tak ma ułożone w swoim ciele i umyśle? No nic, tylko, że będzie to musiała powiedzieć swojemu przyszłemu mężowi, jeśli zdecyduje się jednak wyjść za mąż. Mój bliski mi przyjaciel, ożenił się 15 lat temu, kobieta nie powiedziała że ma ciągoty też do kobiet, złamała to w sobie pragnąc tradycyjnej rodziny, a ponieważ mężczyzna też ją kręcił może nie tak pięknie, jak babka w łóżku, ale nie odrzucał. Mają dziś dwoje dzieci i ona po 15 latach powiedziała basta łamania się. Odeszła i ma ukochaną kobietę. On został sam z dziećmi. Człowieka stworzył Stwórca -jeden jest czarny, inny biały jak gęś i smaruje się samoopalaczami jak ja, inny chce rozpinania guziczków body i masażu penisa z pocałunkami rozmazującymi jego szminkę na ustach, a inny zaspokoi się seksualnie tylko jak mu nasikasz do ust. Niejedna z Was nie poradziłaby sobie z ani ze „Złotym deszczem” i zasikanym łóżkiem, ani z kobiecym mężczyzną , któremu powoli i namiętnie będziemy ściągać pończochy. Problem jest w szczerości, bo nie każdy podejmie wyzwanie na takie życie, na taki seks. Ja już nigdy więcej nie złamię się i nie będę chmurką.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Współczuję Ci niechcianych i niemiłych doświadczeń 😦

      Tak, zgadzam się w pełni, że są rzeczy, o których należy powiedzieć partnerowi, zanim jakoś usankcjonujemy nasz związek. A w zasadzie – zawsze, jeśli ów związek traktujemy poważnie. Ale też będąc w związku nie mamy konieczności godzić się na wszystko dla jego dobra. Czym innym jest, moim zdaniem, akceptacja drugiej osoby taką, jaka jest, a czym innym oczekiwanie, by wbrew sobie naginała się ona do naszych oczekiwań.

      Polubienie

      1. Och Herne, kiedy ślubowałaś przed Bogiem, kiedy jest już dziecko w pewien sposób czujesz się w potrzasku. Tak jak pisałam, on nie kazał on prosil sugerował..a ja jasno mówiłam że to jest dla mnie trudne. A on ponawiał propozycję. Łamałam się czasem stawiałam. To też były cegiełki do ruiny związku. Przebieranki są jeszcze gorsze. Doświadczyłam ich będąc czystą, świeżą dziewczyną. Żadnej kobiecie, która tego nie czuje nie życzę. Nie powiedzenie o tym jest zbrodnią wobec bliźniego. Oni nie poprzestają na paradowaniu w stringach. Nie opiszę formy techniki w czymś takich bo mi wstyd, choć mam 60 lat. Z dwojga złego wybrałabym deszcz. Ci panowie oczekują naginania się jak już powie Ci o tym, to nie po to żebyś zrobiła wielkie oczy, poklepała przytuliła, tylko potrzebuje Ciebie, jako narzędzia. Chyba miedzy innymi albo zwłaszcza dlatego zaczęłam pisać bloga. Tak bardzo chciałam wykrzyczeć, nauczyć, przestrzec kobiety i wzmocnić ich wiarę w siebie, bo ona potrzebna jest do walki o swoją godność. Do tego tematu kluczem jest UCZCIWOŚĆ. Wszystkoninne to elementy tego tematu. Takie jak: akceptacja, rola w zwiazku, oczekiwania, potrzeby, miłość.

        Polubienie

  2. Potwierdzam, co Basia napisała. Kwestia gustu i szczerości. Jeśli nie lubię rudych – a rudy koleś mnie omami, bo się ufarbuje i cały ‚związek próbny’ będzie się farbował, by po ślubie zapuścić rude kłaki i powiedzieć ‚ŚLUBOWAŁAŚ’ – no to szlag mnie trafi. A jak jeszcze zechce, bym mu odżywkę nakładała, to biada, ruszę z pochodniami i widłami. By się ratować. Nie dam sobie wmówić, że w imię poprawności politycznej mam na wszystko się zgodzić. Nie. [A zresztą- biorąc po uwagę, co robi ustawodawca, cross-dressing jest ostatnim z problemów kobiet. Za chwilę nie będzie gdzie zgłosić wulgarnej, nie przebranej przemocy domowej, bo przestanie istnieć, więc…]

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Pełna zgoda, szczerość w związku być musi i basta! 🙂
      I nie musisz się na wszystko godzić w imię poprawności politycznej, ani w imię niczego, jeśli to przekracza Twoje granice, jak sądzę.

      Polubienie

  3. Opisana w cytowanym przez Ciebie tekście sytuacja jest jakąś ekstremalną patologią, ale nie dlatego, że typ ma jakieś kinki, bo to w sumie rzecz wtórna, tylko dlatego, że (żeby tak podać pierwszy z brzegu przykład) mówi żonie, że ją „ukatrupi i wsadzi do beczki”. Tak że tu bym szukała powodów do…niepokoju. Naprawdę to nie cross-dressing męża jest problemem tej pani.
    Komentarzy pod tamtym tekstem wolę nie… komentować, bo też i nie przebrnęłam nawet przez wszystkie (dość szybko mi się zrobiło słabo…)
    Smutne jest to, smutne jak bardzo ludzie nie rozumieją, że to nie umowa społeczna dotycząca takich czy innych norm naszego wyglądu jest ważna. Zwłaszcza, że to się na przestrzeni wieków dość dynamicznie zmieniało. I dalej zmienia (patrz chociażby mój ukochany Harry Styles na słynnej okładce Vogue w zeszłym roku).
    Wierzę, że gdy Twoi synkowie dorosną, każdy będzie mógł chodzić lub nie chodzić w sukience, i nikogo to nie będzie obchodziło. Bo to naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Bo to nie nakładając sukienkę kogoś krzywdzimy. Krzywdzimy kogoś np. wyzywając ludzi od zboczeńców, tylko dlatego, że nam nie pasują do naszej wizji świata. I to w ten sposób dokładamy naszą cegiełkę do systemu nienawiści, w którym wszyscy funkcjonujemy…
    P.S. Uwielbiam Kasię!❤️
    P.S. 2 Mój tata mówi, że jak on był mały to różowy był kolorem chłopców, a niebieski dziewczynek…😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Właśnie, mnie to zmroziło, że choć w tamtym opisywanym przez Basię związku są naprawdę poważne powody do obaw o zdrowie i życie kobiety, to wielu komentujących w sypialnianych upodobaniach faceta zdawało się doszukiwać jednej z większych nieprawidłowości. Ja wiem, że takie poglądy są wciąż żywe w społeczeństwie, niemniej smutno gdy ujawniają się człowiekowi prawie „pod nosem”. Blogerskim, ale zawsze 😉

      P.S. Harry’ego Stylesa nie znałam 🤭 (w lesie żyję, z dziećmi tylko gadam, wybacz), mignęła mi tylko kiedyś ta jego Vogue’owska stylówka na Instagramie @moillu_com. I cóż – ❤️
      P.S. 2 Kasia – no wiadomo! Robi super robotę i na pewno ma już miejsce w Niebie! (Czy tam w Dobrym Miejscu) 👍

      Polubione przez 1 osoba

  4. Mój syn miał lalkę i się nią bawił przez pewien czas, a nawet wybrał sobie filetowe kapcie i nie był to dla nas problem, nie zaburzyło to jego rozwoju a myślę, że dobrze na niego wpłynęło.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Kwestia indywidualnego podejścia. Można tolerować takie osoby, nie wysmiewać, akceptować, oczywiście. Lecz inna sprawa to mieć taką osobę w sypialni. Nie każdy chce i nie każdy to sobie wyobraża. I to jest w zupełności normalne. 🙂 Już nie mówiąc o tym, że ktoś jest praktycznie zmuszany do akceptacji takiej osoby wbrew sobie, tak jak to było w przypadku koleżanki Basi, co mnie naprawdę oburzyło. Męskość rozumiem chyba jak większość z nas, nie ma potrzeby tego tłumaczyć, jest nią również wrażliwość i odpowiedzialność. Dla mnie na przykład ubranie sukienki przez mojego faceta byłoby przekroczeniem pewnej granicy i raczej podziałałoby na mnie w odwrotnym kierunku, niż powinno. Jednak rozumiem osoby, którym się to podoba. Jak wspomniałam, kwestia gustu i indywidualnego podejścia.
    PS. Sama byłam chłopczycą aż do osiągnięcia wieku nastoletniego. Bawiłam się autkami, chodziłam po drzewach, grałam z chłopakami w piłkę, nie znosiłam sukienek i makijażu. Miałam krótko ścięte włosy, nawet długi czas mówiłam z końcówką „em”, uważając się za chłopaka. 🙂 Swoim dzieciom również zamierzam zapewnić dowolność w wyborze zabawek, a później swobodę w wyrażaniu siebie. Jednak na pewno będę ich uczyć szczerości, aby zawsze informowali swoją partnerkę czy partnera o tak ważnych kwestiach.
    PS2. Uwielbiam Michała Szpaka. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wydaje mi się, że również moje komentarze pod tamtym postem Basi zostały źle odebrane. Jak to w Internecie, jeśli się nie wytłumaczy czegoś od początku do końca, dużymi literami, a to nie zawsze jest możliwe w komentarzu. 🙂 Najwiekszym problemem w tych przebierankach było dla mnie to, że ta kobieta nic o tym wcześniej nie wiedziała i została do tego zmuszona. A jednak dla wielu może to być przekroczenie granicy. Pomijając inne problemy, dużo większe, które miała z tym facetem. A że mój mąż straciłby dla mnie na męskości nosząc sukienkę, mimo, iż to tylko ubranie, to kwestia mojego gustu. Tylko i wyłącznie. Nie poglądów na temat crossdressingu.

      Polubione przez 2 ludzi

  6. Bardzo dobrze, że o tym napisałaś. Ja już od dawna tak uważam i tego się trzymam. Gdy moja koleżanka była przerażona, że jej syn bawi się lalkami, ja byłam nim zachwycona. Tak samo wychowuję Tamalugę.
    A tak z innej beczki. Pamiętam jeden odcinek Beverly Hills 90210, jak w klasie na wychowaniu seksualnym dano parom lalkę bobasa na tydzień. Lalka Donny i Davida wróciła poturbowana i nadpalona. 😀 😀 😀
    P.S. Ja nie mam dostępu do tekstów tej Kasi, bo nie mam instagrama 😦

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jejku, ja niby też oglądałam Beverly Hills, ale poza twarzami głównych bohaterów nie pamiętam totalnie nic 🤭

      Moi też pomykają z lalkami i nieraz w różowych częściach garderoby (choć ostatnio dominują u nas odcienie niebieskiego, bo wiele ciuchów dostaliśmy po synach znajomych), bawią się że są tatami albo mamami i też jestem z nich dumna. Ciekawa jestem tylko jak to się będzie miało w kontakcie z grupami rówieśniczymi, bo jednak wielu rodziców prezentuje takie podejście jak Twoja koleżanka.

      Polubione przez 1 osoba

  7. Olać ich. 😀
    Fakt, że zapamiętałam z serialu właśnie to, chyba nie najlepiej o mnie świadczy 😂 A tak poważnie, to ja kochałam Beverly Hills, ale dałaś mii do myślenia. Może poj…łam seriale? Nie, nie możliwe.🤔

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s