Jak skrewić sobie fanpejdża?

– Więc jak do tego doszło, Roz? – zapytała Matylda, odgarniając bujne loki z czoła.
– Z fanpejdżem? – Rozalynd zabulgotała szejkiem przez słomkę. Matylda pokiwała skwapliwie głową, przez co loki znów spadły jej na oczy.
– Odkąd pamiętam wkurzały mnie nieproszone dobre rady. Wiesz to, nie?
Matylda znów pokiwała i dała sobie spokój z odgarnianiem.
– Zawsze reagowałam na nie alergiczną wysypką poirytowanych słów, dość jasno mających radzącemu pokazać co myślę o takiej postawie. – Kontynuowała Rozalynd – Nigdy przy tym nie wybiegałam myślami w przyszłość tak odległą, dzieciatą, nigdy wcześniej nie oddawałam się refleksji na temat jak to będzie, kiedy stanę się mamą. A już na pewno nie w odniesieniu do szeroko pojętego otoczenia społecznego. Jako introwertyk pełną gębą innych i ich opinie traktowałam zazwyczaj jak spadłe z drzew liście jesienią – ot, są, taka kolej rzeczy.
– Oho? – Matylda łypnęła okiem spomiędzy włosia.
– No, w sensie – nigdy cudze opinie nie były mi do szczęścia potrzebne, potrafiłam postępować wbrew tłumowi, a w zgodzie z sobą samą. Nie oglądać się na trendy, mody, czy co się tam akurat wydawało moim aktualnym rówieśnikom. Ale też nigdy wcześniej ów tłum nie narzucał swej opinii tak jawnie i nachalnie, jak po urodzeniu przeze mnie dziecka. Zupełnie się tego, przyznam, nie spodziewałam. Spadło więc to na mnie z całą wkurwiającą mocą niemal zaraz po powrocie ze szpitala. A przyznać przy tym muszę z ręką na sercu, że wcale nie zafundowano mi jakiejś nieziemskiej gehenny doradzania. Wiem, że wielu ludzi, matek i ojców, przechodzić musi codziennie przez rzeczy o jakich mi się niemal nie śniło (niemal, gdyż teraz już jestem świadoma tego, co można młodym rodzicom za bobki wciskać i jak nachalnie to robić).
Te wszystkie dobre rady, rady od parady, zresztą, bo opierające się w zdecydowanej większości o wiedzę nieaktualną, podczas gdy ja posiadałam na daną chwilę znacznie większą i bardziej rzetelną niż dany radzący kiedykolwiek w swym życiu miał w konkretnym temacie, irytowały mnie strasznie. Tak dalece, iż najchętniej zamknęłabym się z dzieckiem i mężem w domu na trzy spusty, nie przyjmowała żadnych gości, nie odbierała telefonu i w ogóle ucięła wszelkie relacje społeczne na dobrych kilka miesięcy. Przynajmniej do nauczenia się względnego luzu w odbiorze dobrych rad. Nie było to jednak możliwe. Mąż ma miękkie serce, a i ja w sumie nie chciałam aż tak dalece bądź co bądź ranić naszych rodzin.
– Czyli też masz miękkie serce – Matylda uśmiechnęła się półgębkiem, co wyszło jej nad podziw uroczo.
Rozalynd udała, że nie słyszała tego komentarza.
– Jednak – kontynuowała – dla owej irytacji musiałam bezwzględnie znaleźć jakieś zdrowe ujście, aby nie eksplodować, czy nie wyskoczyć przez okno. Wraz z Damacjuszem.
– No, z Damacjuszem! Tego by jeszcze brakowało! – zachichotała Matylda. – I co?
– I wymyśliłam! Genialne w swej prostocie wyjście! Obśmiewanie wszystkich takich z dupy urwanych rad w zgrabnych sytuacyjnych rysunkach. A te rysunki ujęte klamrą fajnego fanpejdża, gdzie z innymi bardziej lub mniej świeżymi rodzicami trzymalibyśmy sztamę w śmiechu z doradzających. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Fanpejdż powstał. Rysunków kilka późnymi godzinami, po ululaniu na nocny spoczynek Damacjusza, radośnie stworzyłam, kilkanaście kolejnych pomysłów spisałam w notatniku, żeby móc regularnie rysować i wrzucać na stronę. W końcu przyszła wiekopomna chwila na lekki marketing. Znaczy zaproszenie do polubienia strony moich znajomych. Iiii… – Rozalynd zawiesiła teatralnie głos.
– Iii…? – ponagliła ją Matylda, gdy przyjaciółka zdawała się zawiesić jak Windows na aktualizacjach.
– I, widzisz, tu właśnie skrewiłam na maksa. Jednym z rozpędu wysłanym zaproszeniem przekreśliłam sens żywota całego stroniszcza. Wysłałam je do osoby będącej inspiracją wielu z obśmiewanych sytuacji, a męża kolejnej – do teścia.

Tadam, kurtyna!

– I leży teraz ten fanpejdż tak zwanym odłogiem, i nie wiem co mam z nim zrobić. Bo tak ani w jedną ani w drugą z nim stronę. Skasuję – głupio trochę przed tymi znajomymi, którzy z ufnością przyjęli zaproszenie i czekają na ciąg dalszy…
– Roz, czy ty aby przed chwilą nie mówiłaś czegoś o obojętności na cudze opinie, na trendy i mody? – Matylda zmarszczyła brew.
– A z drugiej strony – ciągnęła niewzruszona Rozalynd – jak będę wrzucać dalej obrazki, z których średnio co trzeci jest ironicznym przedstawieniem polemiki z teściami, to zniszczę niepotrzebnie relacje z nimi. A przecież fanpejdż powstał między innymi po to, by tego nie robić wdając się w dłuższe i po mojemu agresywne pyskówki.

No i masz babo placek. Ze śliwek robaczywek. Smacznego.

A Wy, szanowni czytelnicy, co byście zrobili, będąc na miejscu Rozalynd?

Reklamy

3 myśli na temat “Jak skrewić sobie fanpejdża?

  1. Ja bym ziściła plany o stronie. Teściowie może zrozumieją, że przesadzają, albo że sobie tego po prostu nie życzysz. Jeśli zależy im na wnuku, to będą potrafili zamknąć buzię na kłódkę, a przynajmniej przełknąć większość słów, które właśnie miały im się wylać z buzi. Ja tak zrobiłam ze swoimi bliskimii- powiedziałam jasno i wyraźnie, że jestem wdzięczna za troskę, ale nie chce mi się już tego słuchać, bo przez nich się jedynie stresuję, więc skutek rad i uwag jest odwrotny! Sytuacja jest o 90% lepsza, a zabawne obrazki będą o wiele lżejszą fromą, niż taka bezpośrednia konfrontacja.

    A tak w ogóle, to poproszę o zaproszenie na stronę 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dzięki za opinię! Zaczęłam i tutaj zamieszczać te obrazki, ale w sumie to masz rację. Może doradzacze i krytykanci rzeczywiście po prostu przemyślą swoją postawę. Teraz, jak to napisałaś, wydaje mi się tak oczywiste i zrozumiałe, że aż dziw bierze, iż sama na to nie wpadłam! (Mąż by powiedział, że to przez te witaminy dla kobiet w ciąży i karmiących piersią, ech ;))

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s